¯ubrowisko 2005

Józef i Joszko Broda
Duet wart ca³ej orkiestry. Joszko to nie pseudonim tylko wêgierskie zdrobnienie imienia Józef. Syn odziedziczy³ po ojcu nie tylko imiê, ale tak¿e talent, inwencjê, góralsk± dumê, nieokie³znan± wyobra¼niê i praktyczn± pamiêæ kilkusetletniej przebogatej tradycji Tatr, Karpat, Bramy Morawskiej - krainy o p³ynnych granicach. Te "po³udniowe korzenie" s± bardzo wa¿ne dla muzykuj±cego "od zawsze" rodu Brodów. Sam Joszko mawia, ¿e do Budapesztu ma tylko 300 kilometrów, a Lublin to dla niego "daleka zagranica". Rozumie to ka¿dy, kto czyta³ "Dziennik podró¿y do Tatrów" Seweryna Goszczyñskiego. Góralsk± kulturê, obyczaj i muzykê stworzy³a nieprawdopodobna mieszanka genów i tradycji, tak¿e wp³ywy wêgierskie - "madziarskie". To, co gra rodzinny duet nad duetami Ojciec i Syn Broda mo¿na nazywaæ na wiele sposobów: world music, etno, folk, "góralska muzyka" itd. itd. ale ¶wietnie siê sprawdza jako ¿ywa czê¶æ najbardziej nowoczesnych i modnych trendów muzycznych. Joszko najchêtniej jako dziecko siêga³ po trombitê, drumlê, prastare fujarki pasterskie i jest wierny temu instrumentarium przy najtrudniejszych, najbardziej ambitnych projektach. Ale je¶li tylko zechce to zagra jak sam tetmajerowski Zwyrta³a na skrzypkach (do których - na szczê¶cie - gna³ go Ojciec), albo okarynie, li¶ciu bzu i z ka¿dym muzykiem, któremu "co¶ w duszy gra". Wojciech Waglewski, "do¶wiadczony pracownik muzyczny" twierdzi, ¿e ich twórczo¶æ jest najwy¿szej próby, a "ka¿dy obywatel posiadaj±cy wystarczaj±c± ilo¶æ zwojów mózgowych" powinien doceniæ "wiedzê, wirtuozeriê, wyobra¼niê" tych naprawdê wyj±tkowych, kultowych ju¿ postaci.